| Od dramatu do zwycięstwa w Buxtehude | 16.08.2010, 09:03
Zawody w Niemczech zakończyły się sukcesem Mistrza Europy z 2009 roku. Wszystko do finału A szło zgodnie z myślą Isachsena. Jednak ostatni bieg dnia okazał się niezwykle dramatyczny. Doszło do kolizji Isachesena, Hansena, Dorana i Erikssona. Finał został przerwany, a zespoły dostały 15 minut na naprawę aut. Największe zniszczenia były w Focusie Isachsena.
- W pewnym momencie miałem 50 osób pracujących przy i wewnątrz mojego samochodu. To było szaleństwo! Zespół zrobił niesamowitą pracę auto było gotowe do jazdy w przeciągu 12 minut. - Tak podsumował ekstremalną pracę mechaników Sverre Isachsen.
W powtórzonym biegu Isachsen wysunął się szybko na prowadzenie i nie oddał go aż do mety. Smutek po wypadku wypełniła radość ze zwycięstwa. Isachsen przyjedzie do Słomczyna jako lider klasyfikacji łącznej dywizji 1. Drugi finiszował Kenneth Hansen i również taką samą pozycję zajmuje w klasyfikacji łącznej ze stratą 16 punktów do lidera. Swój życiowy wynik osiągnął Mats Lysen. W Buxtehude wywalczył trzecie miejsce w dywizji 1. To jego pierwsze podium w "królewskiej dywizji". W generalce jest siódmy.
Teraz trzy tygodnie przerwy, a już z początkiem września finał Mistrzostw Europy Rallycross 2010. 11 i 12 września eliminacja w Polsce, a tydzień później zakończenie sezonu w Czechach. W Słomczynie będziemy świadkami walki o wszystko.