|
| Błotnista I runda KJS-Rallycross w Słomczynie | 22.04.2008, 17:41
Przy pochmurnej, ponurej pogodzie i w opadach przelotnej mżawki odbyła się I runda KJS-RC na torze w Słomczynie. Rozmięknięta do konsystencji ciasta nawierzchnia i błoto naniesione na odcinki asfaltowe powodowały, że uprowadzenie narowistego wózka nie należało do rzeczy łatwych. Nie tyle liczne co pokaźne kałuże bryzgając fontannami błotnistej wody, skutecznie utrudniały walkę, zalewając aparaty zapłonowe i zaklejając elementy silnika. Jazda za konkurentem szybko kończyła się zmianą koloru ubioru zawodnika oraz zapaćkaniem szybki kasku.
Nie zabrakło wycieczek poza tor, efektownych bąków, a nawet zdarzały się bliskie spotkania z barierami. Tylko techniczna jazda była kluczem do sukcesu, bowiem każdy błąd powodował poważne straty. Nie zraziło to jednak zawodników, którzy w sile 16 płci obojga, z hartem ducha godnym zawodników szayocrossowych, wyciskali z maszyn ostatnie konie mocy.
Sprawnie poszło wydawanie dokumentów i BK, a chwile potem pierwsi śmiałkowie mogli zmierzyć się ze śliską niczym lód nawierzchnią toru. Zaraz po krótkiej przerwie trening oficjalny, gdzie chłopaki od chronometrażu okiełznali stopery i chyba po raz pierwszy na czasówce jeździły po dwa wózki na raz.
Walka o dobry czas a więc i o miejsce w finale była na tyle ostra ,że debiutujący syn jednego z najbardziej znanych tunerów samochodowych, sponiewierany przez błotnista breje, wpadł na pobocze i mieliśmy pierwszego w tym sezonie "boka". Szybka interwencja sędziów PO i po chwili młody po "chrzcie bojowym" był już bezpieczny. Lekarz z karetki obejrzał pechowca dokładnie i stwierdził, że poza wyraźnie przyspieszonym tętnem i ogólnym drżeniem kończyn może za chwile dalej uczestniczyć w zawodach. Jedynych obrażeń z całego zajścia doznał wózek, któremu nieco rozjechała się geometria za sprawą zgiętego wahacza.
W biegach finałowych pojawiła drobna innowacja, bowiem nad procedurą (fal)startu czuwała uruchomiona po zimie aparatura używana w rozgrywkach Mistrzostw Polski RC. Niezwykle waleczny okazał się Przemek Zwoliński przebijając się przez 4 finały. W końcu jednak uległ konkurentom i ostatecznie uplasował się na 8 pozycji. Bardzo ciekawa, sportowa walka rozegrała się w finale A. Taktycznie pojechany JokerLap umożliwił Bartkowi Byrskiemu odnieść zwycięstwo. Tuż za nim zawody ukończyli Andrzej Grabczyk i Artur Ślęczek. Teraz wszystkich czeka dokładne szorowanie wózków, siebie i kombinezonów. Następna runda już niebawem, miejmy nadzieję, przy lepszej pogodzie.
Kot
| |